Bos016

MEDYTACJA O WIELKANOCNEJ SPOWIEDZI.

MEDYTACJA O WIELKANOCNEJ SPOWIEDZI.

Może być święconka, mogą być pieśni o zmartwychwstaniu, mogą być białe obrusy, światło paschału i uroczyste „Alleluja”, ale jeśli serce pozostaje zamknięte w grzechu, człowiek wciąż stoi przed grobem, a nie po stronie życia.

Wielkanoc nie jest dekoracją religijną, ani wzruszającym wspomnieniem o Jezusie. Wielkanoc jest przejściem ze śmierci, do życia.

A jak ma powstać do życia ten, kto nie chce pozwolić Chrystusowi wejść w swoje rany, winy, brud, wstyd i ciemność?
Grzech nie jest drobiazgiem.

Grzech jest śmiercią duszy
. Odbiera pokój, rozbija wewnętrznie, oddziela od Boga i sprawia, że człowiek, nawet jeśli się uśmiecha, nosi w sobie noc.

Można przez długi czas udawać, że wszystko jest w porządku. Można przyzwyczaić się do życia bez łaski, można zagłuszać sumienie, można mówić sobie, że „nie jest aż tak źle”.

Ale grzech zawsze zamyka człowieka w grobie. Czasem ten grób jest z kamienia pychy, czasem z lęku, czasem z nieczystości, czasem z nienawiści, czasem z obojętności wobec Boga.

Właśnie dlatego spowiedź jest tak konieczna, bo jest odtoczeniem kamienia.

Chrystus zmartwychwstały nie przyszedł po to, aby zachwycić człowieka swoją mocą. Przyszedł, aby go podnieść.
Nie stanął przy pustym grobie po to, byśmy o Nim dyskutowali, lecz po to, byśmy wyszli z własnych grobów.

A wyjście z grobu zawsze boli. Trzeba stanąć w prawdzie. Trzeba przestać się usprawiedliwiać. Trzeba nazwać grzech po imieniu. Trzeba uklęknąć i powiedzieć: „Zgrzeszyłem”.

To właśnie dlatego wielu ludzi boi się spowiedzi bardziej, niż cierpienia.

Bo spowiedź łamie pychę, odbiera maskę, nie pozwala dalej żyć złudzeniem własnej niewinności. Ale właśnie tam zaczyna się cud. Bo kiedy człowiek przestaje udawać, wtedy Bóg może naprawdę działać.

Nie ma zmartwychwstania, bez przejścia przez śmierć. Nie ma nowego życia bez zgody na to, by umarł stary człowiek. Spowiedź jest właśnie takim umieraniem: umiera pycha, umiera kłamstwo, umiera pozór, umiera to wszystko, co człowiek budował zamiast Boga.

I dlatego jest tak głęboko paschalna. Spowiedź nie jest miejscem upokorzenia człowieka, lecz miejscem jego wskrzeszenia. To nie jest trybunał, w którym Bóg z satysfakcją wylicza winy.

To jest grób, z którego Chrystus wyprowadza żywego. Człowiek wchodzi tam obciążony, a wychodzi lżejszy. Wchodzi z nocą, a wychodzi z brzaskiem.

Wchodzi ze śmiercią w sercu, a wychodzi z pierwszym tchnieniem zmartwychwstania.
Jak wielu chciałoby mieć radość Wielkanocy bez łez nawrócenia. Jak wielu chce światła, bez wyznania ciemności. Jak wielu pragnie śpiewać „Chrystus zmartwychwstał”, ale nie chce, by zmartwychwstał w nim samym.

Tymczasem prawdziwa Wielkanoc musi dokonać się najpierw nie na stole, lecz w sumieniu; nie w koszyczku, lecz w sercu; nie w kościelnym śpiewie, lecz w duszy pojednanej z Bogiem.

Człowiek po głębokiej spowiedzi rozumie Wielkanoc inaczej. Nie jako piękny symbol, ale jako wydarzenie, które naprawdę go dotknęło. Wtedy wie, że grób może być pusty, także w nim. Wie, że to, co było martwe, może ożyć. Wie, że łaska jest silniejsza, niż grzech.

Spowiedź to spotkanie z Tym, który nie brzydzi się naszym brudem. Chrystus nie odwraca wzroku od grzesznika. Nie cofa ręki. Nie mówi: „Najpierw się napraw, a potem przyjdź”.

On mówi: „Przyjdź, a Ja cię podniosę”. Wielkanoc jest właśnie objawieniem tej miłości, która schodzi aż do piekieł ludzkiego serca, aby stamtąd wyprowadzić człowieka.

Ale kto nie chce otworzyć tych zamkniętych drzwi, ten zostaje sam ze swoim ciężarem. Można więc przeżyć Wielki Tydzień obok Jezusa. Można patrzeć na krzyż, słuchać Ewangelii o pustym grobie, a jednak wewnętrznie pozostać w Wielkim Piątku bez poranka niedzieli. Spowiedź jest zgodą, by Chrystus wszedł tam, gdzie jeszcze nie ma światła.

Dlatego bez spowiedzi nie ma Wielkanocy. Jest tylko religijny zwyczaj. Jest tylko świąteczny nastrój.

Jest tylko zewnętrzna oprawa czegoś, co nie zdarzyło się w duszy.

Bez spowiedzi nie ma zmartwychwstania, bo zmartwychwstanie nie jest teorią, lecz życiem odzyskanym po śmierci.

A właśnie to dzieje się w sakramencie pojednania: umarła dusza wraca do życia, zamknięte serce zaczyna oddychać, grzesznik staje się na nowo dzieckiem Boga.

Konfesjonał jest więc jednym z najbardziej wielkanocnych miejsc na ziemi. Tam najciszej, ale najprawdziwiej rozbrzmiewa zwycięstwo Chrystusa.

Jeśli chcesz przeżyć Wielkanoc naprawdę, nie uciekaj od spowiedzi. Nie odkładaj jej. Nie zasłaniaj się lękiem, wstydem, ani zmęczeniem. Idź ze swoim ciężarem do Chrystusa.

Pozwól Mu odwalić kamień, który Cię przytłacza. Pozwól Mu wejść do twojego grobu.

Pozwól Mu wypowiedzieć nad Tobą słowo życia.

Dopiero wtedy, gdy grzesznik usłyszy rozgrzeszenie, zaczyna rozumieć, co znaczy, że Pan prawdziwie Zmartwychwstał.

Ks. Tomasz Białoń
365