Sowieckie kłamstwo po polsku.
Sowieckie kłamstwo po polsku.To nie jest zwykłe mijanie się z prawdą. To nie jest polityczna manipulacja czy marketingowy spin.
To mechanizm znany z najgorszych systemów totalitarnych: agresor przedstawiany jako ofiara, cenzura jako „standardy”, represja jako „praworządność”, a likwidacja pluralizmu jako „przywracanie demokracji”.
Donald Tusk i jego zaplecze polityczne opanowali ten mechanizm do perfekcji. Z ludzi łamiących konstytucyjne zasady robi się obrońców konstytucji. Z mediów publicznych — „tubę propagandową”, którą należy przejąć siłą, najlepiej bez podstawy prawnej, ale za to w imię „wyższych wartości”.
Z przeciwników politycznych — „wrogów demokracji”, których należy wyeliminować nie w wyborach, lecz decyzją administracyjną.
To dokładnie ten sam schemat, który profesor Nowak nazywa po imieniu. I nie ma tu żadnej przesady. Sowieckie kłamstwo nie polegało na tym, że Stalin czasem mijał się z prawdą. Polegało na tym, że prawda została zastąpiona narracją, a narracja stała się narzędziem władzy.
Dziś słyszymy to samo:
– bezprawie nazywane jest „porządkowaniem państwa”,
– zemsta polityczna — „rozliczeniami”,
– niszczenie instytucji — „naprawą”.
A kto się nie zgadza, ten jest „antydemokratą”, „agentem” albo „oszołomem”.
Najbardziej niepokojące jest jednak to, że ten język trafia na podatny grunt. Bo sowieckie kłamstwo działa tylko wtedy, gdy ludzie boją się powiedzieć: to nieprawda.
Gdy media powtarzają narrację władzy, a autorytety moralne milczą lub klaszczą.
Profesor Nowak nie przesadza.
On przypomina, że historia nie jest muzeum, tylko ostrzeżeniem. A jeśli dziś ktoś czuje się urażony porównaniem do najciemniejszych tradycji XX wieku, to może dlatego, że rozpoznaje w nim niewygodne podobieństwo.
Bo sowieckie kłamstwo nie wraca czołgami.
Wraca językiem.
I zawsze zaczyna się od odwrócenia znaczeń.